Podróże to jedyna rzecz
na którą wydajemy pieniądze,
a stajemy się bogatsi.
Przewodnik po WROCŁAWIU i przewodnik górski SUDECKI oraz pilot wycieczek.

O mnie

Potrzebujecie dobrego przewodnika? 

Żebyście nie brali kota w worku, wypunktuje się „w kilku słowach”:

  • Urodziłem się w Sudetach, a Góry Kaczawskie były dla mnie pierwszym zdziwieniem, przygodą, zagubieniem…
  • Mimo bardzo młodego wieku (może trochę przesadziłem…) ukończyłem studia na Uniwersytecie Wrocławskim oraz zdobyłem uprawnienia przewodnickie.
  • Moją pasją jest o dziwo… turystyka, czyli przemieszczanie się oraz krajoznawstwo. Jestem od mej pasji uzależniony. To dobre uzależnienie.
  • Lubię zaglądać za górkę i na koniec wsi. Dotknąć nieznanego. Przemieszczać się koleją, marszrutką czy autostopem.
  • Odwiedziłem z przyjacielską wizytą i wyraźnie zarysowaną ciekawością ponad 30 państw, w tym 9 byłych republik radzieckich.
  • Choć zdarzało mi się przeprowadzać, to miejsce mojej pracy – Sudety – nieprzerwanie  widzę z okna domu. To bardzo ładny widok. Mam niezwykłą pracę.
  • W pracy z Wami najbardziej lubię sprzężenie zwrotne – gdy zadajecie pytania i chcecie iść dalej.
  • Nie napisałem jeszcze, że jestem członkiem PTTK i Przodownikiem Turystyki Górskiej PTTK.
  • Oczywiście, że nie zawsze byłem przewodnikiem. Przed 2012 rokiem pracowałem m.in. w rodzinnym gospodarstwie rolnym, krótko jako nauczyciel, we francuskiej korporacji, Parlamencie Europejskim oraz w spółce należącej do KGHM S.A. Za to zawsze byłem w drodze. Z reguły ciągnęło mnie w stronę wypukłości.
  • Z dwudziestoletniej pracy „na roli” mam najpiękniejsze wspomnienia! Cztery pory roku jak z książki. Teraz nie ma już takiego rolnictwa. Paskudna mechanizacja…
  • Moje dzieciństwo przypadło na nieodległe czasy, ale jakże inne. Przecież wtedy nie robiło się zdjęć furmance, którą jechałem z dziadkami na zakupy, bo jej widok na ulicy był normalny. Mleko, sery, warzywa, chleb wypiekany w domu, to wszystko miało swój prawdziwy smak. Były to też czasy, gdy w zimie padał śnieg, temperatura spadała do minus 20 st C, a mimo to zajęcia w szkole odbywały się bez przeszkód.
  • Muszę wspomnieć o rowerze, żeby się nie obraził. Mój wierny rower przemierzył ze mną kilkadziesiąt tysięcy kilometrów. Z siodełka widzieliśmy górską i nizinną część Polski oraz Austrię, Czechy, Węgry, Słowację, Chorwację, Słowenię, Włochy, Francję, Hiszpanię, Luksemburg, Belgię, Niemcy i Danię.
  • I lubię mój pokój z rozpychającą się biblioteczką oraz balkon z widokiem, na wyciągnięcie filiżanki, na Masyw Ślęży oraz od Gór Sowich przez Góry Kamienne, Wałbrzyskie i Karkonosze z Królową Śnieżką.
  • Język polski znam lepiej niż angielski (certyfikat TELC) i rosyjski, co nie znaczy, że często jestem w opałach komunikacyjnych, które są nie do przejścia. Przejścia to moja specjalność.
  • Może nie jestem Bondem, Jamsem Bondem, ale lubię radzić sobie z przejściowymi przeszkodami w drodze. Przygody czyhają wszędzie. Na końcu i tak wszystko kończy się dobrymi wspomnieniami.
  • Rozgadałem się…

To tyle. Reszta w praktyce.

Do zobaczenia i usłyszenia!

Marcin